Koenigshof, czyli ciąg dalszy o Niemcach na Ziemi Dusznickiej

O tym, że mogłem nazywać się Kowalczyk
19 czerwca 2018
Tytus Czyżewski o nocy piejącej…
10 lipca 2018
Pokaż wszystkie

Koenigshof, czyli ciąg dalszy o Niemcach na Ziemi Dusznickiej

Cytuję:

1.9.39

Kiedy 1. września 1939 wybuchła wojna, nikt się nie spodziewał, jak wielkie zmiany w najbliższym czasie nadejdą. Po tym, kiedy Polska ze swoim „żołnierzem, koniem i wozem” w ciągu trzech tygodni upadła, rozpoczęła się już wkrótce działalność osadnicza. Fuehrer wezwał nas do swojej Rzeszy. Bez wahania i wątpliwości usłuchaliśmy tego wezwania i w październiku 1939 już pierwsi Bałtowie wyruszyli, aby znaleźć nową ojczyznę w Krainie Warty (Wartheland).

Polska ze swoim „żołnierzem, koniem i wozem” musiała się wydawać w niemieckich oczach śmieszna i zacofana. Po co więc przyjeżdżali tu Niemcy? Żeby zakrztusić się „pańskością”, co nie udawało się w Rzeszy? Dzisiaj podobny mechanizm występuje, kiedy Polacy przekraczają granicę z Ukrainą. Ta ostatnia wyzwala w Polakach dumę z nowoczesnej Polski, przeświadczenie o własnym bogactwie i niejednokrotnie poczucie wyższości.

Co czują ludzie, którzy opuszczają dotychczasowe życie, i jadą zapuścić korzenie w nowej ziemi? Jak to jest, kiedy robi się pierwszy krok na ziemi, która jeszcze jest obca, a która ma stać się nam bliska? A może ziemia to jedna ze składowych rolnictwa i człowiek się do niej nie przywiązuje?

22.12.39

22.grudnia 1939 przybyli do Koenigshof pierwsi niemieccy repatrianci. Było to 5 rodzin z Kraju Bałtyckiego, sami chłopi, którzy zostali umieszczeni w opróżnionych gospodarstwach Polaków. Zima była bardzo ostra, duży mróz, wyjątkowo obfite opady śniegu utrzymywały się przez całą zimę. Brakowało węgla i innego opału, tak że ludzie musieli cierpieć. Wymarzły też tej ostrej zimy niemal wszystkie drzewa owocowe.

5.40.

Wiosna przyszła też dość późno, nie chciało się zrobić ciepło. Bałtyckie dzieci musiały chodzić 8 kilometrów do szkoły w Grzebienisku, to było bardzo trudne.

7.40.

Radość była wielka kiedy także pokonana była Francja i niemieckie wojska wkroczyły do Paryża. Potem została zajęta Norwegia i mniejsze państwa zachodnie. Niech żyje nasz fuehrer!! Wreszcie przybyli tęsknie oczekiwani kolejni repatrianci do Koenigshof. Wszyscy są chłopami z okolic Chełma i Lublina. We wrześniu przybyło 18 rodzin. W październiku dotarła jedna rodzina.

Zimą polska ziemia musiała się wydać Niemcom mało przyjazna, a warunki życia na niej co najmniej trudne. Czy kiedykolwiek żałowali, że przyjechali do Kraju Warty? Dużo bym dał, aby zobaczyć. jak wyglądało budowanie codzienności, zwłaszcza że odbywało się to niemal od podstaw. Owszem, zajmowali domy Polaków, którzy mogli zabrać ze sobą tylko tyle, ile byli w stanie spakować w ciągu pół godziny. Możemy się jednak domyślać, że wyposażenie polskich domów nie było imponujące w czasach biedy. Przybywanie kolejnych niemieckich rodzin minimalizowało poczucie wyobcowania. Wzrastał poziom bezpieczeństwa i w końcu można było myśleć, by nową ojczyznę urządzać na starą modłę.

9.40.

Ponieważ liczba dzieci znacząco wzrosła, musiała zostać otwarta szkoła. Budynek szkolny był do dyspozycji… (brak tekstu)

1.11.40.

Od 1. listopada 1940 została zatrudniona Margareta Ristau, z domu Lange, jako nauczycielka szkoły ludowej w Koenigshof. W środę 30. października 1940 szkołę otworzył pan radca szkolny Magnitz. Obecni byli także: komisarz urzędowy z Grzebieniska i naczelnik miejscowości Koenigshof. Obecnych było także 23 dzieci. Radca szkolny wygłosił mowę, potem były śpiewane pieśni narodowe, a święto zakończyło 3-krotne „Sieg heil!”. 1. listopada rozpoczęły się zajęcia z 30 dzieci. Praca nie była łatwa, bo dzieci w większości chodziły tylko do polskich szkół. Swój ojczysty język niemiecki znały słabo albo w ogóle nie. Porządek i czystość pozostawiały wiele do życzenia. Nie było żadnych pomocy naukowych. Jednak z zamiłowaniem do nauczania wszystko jest możliwe. Zostały zdobyte najważniejsze książki i praca ruszyła do przodu, gdyż dzieci były z gruntu dobre i niezepsute i warto przekształcić je na porządnych niemieckich ludzi.

Kronikarz nie szczędził Polakom uszczypliwości, zostawmy jednak na boku nieprzychylność niemiecką i zauważmy inną rzecz. Otóż, pobyt na nowej ziemi, w niby-swoim kraju musiał być bardzo trudny. Kiedy teraz o tym myślę, przypomina mi się „Burza” Szekspira i jego rozważania na temat ludzkiej natury. Czy opancerzony we wszystkie zdobycze cywilizacyjne Niemiec zachowa je, kiedy los rzuci go polską dzicz? U Szekspira wychowywana z dala od cywilizacji Miranda doskonale wie, czym jest kłamstwo i oszustwo. Zupełnie jakby zło stanowiło cząstkę ludzkiej natury. Daleko jesteśmy od dobrego dzikusa Jana-Jakuba Rousseau. Kontakt z naturą nie uszlachetnia, a człowiek nie rodzi się pierwotnie dobry. Niemcy w polskich warunkach nie stali się stróżami niemieckiego ładu. Brudni i niechlujni zapomnieli o germańskiej kulturze organizacyjnej, wymykając się opozycji kulturowy Szekspir i naturalny Rousseau. Pozostawiony samemu sobie Niemiec ani nie jest kagankiem cywilizacyjnych cnót, ani szlachetnym dzikusem.

25.3.41

Pod koniec marca odwiedził naszą szkołę pan komisarz urzędowy. Wymówiono Polsce, która zajmowała mieszkanie nauczycielskie i używała wszystkich budynków gospodarczych. Klasa ma zostać odnowiona i ma zostać wstawiony nowy piec.

Wszystkie prace remontowe zostały przeprowadzone w czasie wakacji wielkanocnych. Został wstawiony nowy piec, z czego wszyscy się bardzo cieszyliśmy, ponieważ w zimie zimno i dym dały nam w kość.

1.5.41

1.maja święcono w szkole narodowy dzień pracy. 4. maja miały miejsce wielkie przemówienia fuehrera przed parlamentem, dotyczące znakomitego przebiegu kampanii na Bałkanach. Wiosna była wyjątkowo zimna i nieprzyjemna. 3. maja miały miejsce tak duże opady śniegu, że tylko niewiele dzieci przyszło do szkoły. Można było nawet (tekst urwany) ale całkowicie przykrył pola. Obawiano się nieurodzaju, ale śnieg ten nie zaszkodził zasiewom. Osadnicy we wsi są pod ciągłą opieką. Zadbano o sadzeniaki, nawozy sztuczne itd. Także mieszkania i budynki gospodarcze zostały odnowione przez komisję.

15.7.-18.8.

Wakacje letnie trwały od 15 lipca do 18 sierpnia. W lecie zostało zorganizowane na czas żniw przedszkole dla dzieci. Było to duże ułatwienie dla zajętych matek.

8.9.41

8 września odwiedził naszą szkołę pan radca szkolny Herbst. 10.9. zostały osiedlone w Koenigshof 2 rodziny niemieckie z Besarabii.

W Gorzowie została otwarta szkoła główna, do której zostały przeniesione 3 uzdolnione dziewczynki z naszej szkoły.

8.10.41

Po wakacjach jesiennych nauka rozpoczęła się z 25 uczniami. Na wschodzie niemiecki Wehrmacht maszeruje dzielnie naprzód. Nad Morzem Azowskim miała miejsce ogromna decydująca bitwa. Bujańsk i Wiasma zostały wzięte.16 października padła także Odessa. W tych walkach wzięli także udział Rumuni.

8 października miało miejsce liczne zasiedlenie Niemców z Besarabii, głównie w Wilkowie. W Koenigshof osiedliły się 4 rodziny. Wszystkie są naprawdę niemieckie i mają wiele dzieci. 14 października zaczęło chodzić do szkoły 14 dzieci z Besarabii. Stanowią dobry materiał do uczenia i jest miło pracować z nimi.

11.5.42

11 maja została otwarta samodzielna szkoła w Wilkowie. 27 dzieci odeszło do Wilkowa. 17 września obchodzono w szkole dzień matki. Grupa młodzieżowa upiększyła święto swoim przedstawieniem. Nasz Wehrmacht idzie ciągle do przodu. Kercz został zdobyty, w pobliżu Charkowa stworzono i rozbito wielki kocioł.

Lipiec 42

Wehrmacht maszeruje bez przerwy naprzód. Zdobyto już okolice Kubania. Obszar Donu jest także zajęty. Łodzie podwodne meldują duże liczby zatopionych statków.

Z gminy Koenigshof zginęło jak dotąd 2 mężczyzn: Wemer i Lyck. Rolnik Mautik zmarł i został jako pierwszy pochowany na wiejskim cmentarzu.

W szkole nie odbywają się żadne remonty. Mimo że w wielu miejscach byłoby zapotrzebowanie, wszystko musi pozostać jak jest, gdyż mamy wojnę.

Z Poznania otrzymaliśmy biblioteczkę szkolną w liczbie 30 książek i jedną piaskownicę. Do 10 maja do szkoły chodziło 56 dzieci, później 30 przeniosło się do Wilkowa, a 26 pozostało. W tym roku mieliśmy 5 roczników. Wszyscy uczniowie powyżej 10. roku życia należą do formacji. Jej służba odbywa się najczęściej w szkole niemieckiej.

Wszyscy wzięli udział w zbiórce surowców wtórnych. Dużym zainteresowaniem cieszyło się też zbieranie ziół leczniczych. Zebraliśmy ich ponad 70.

2 uczniów ukończyło szkołę. Jeden z nich został wzięty do Landjahr. Ukończenie szkoły odbyło się 25. lipca w postaci święta szkolnego.

Wakacje letnie trwały od 26 lipca do 1 września.

Rok szkolny 1942/43

(…) W lipcu nasze wojska w Afryce wycofały się. W lutym powołano 5 rolników do Wehrmachtu, w lipcu dalszych 2. Ich żony muszą same zarządzać gospodarstwami. Każdej z żon został przydzielony „ojciec chrzestny” gospodarstwa, który pomaga jej radą i czynem. Z naszej wsi zginął na wojnie 25 października na froncie wschodnim szeregowy Artur Becker w wieku 22 lat.

7 listopada w szkole odbył się pierwszy wieczorek wiejski. Obecni byli Komisarz Urzędowy, przewodniczący wsi, miejscowy przywódca chłopów i cała gmina. Miało miejsce przyjęcie świąteczne, na które wszyscy ofiarowali drób. Ranni żołnierze, znajdujący się na urlopie zdrowotnym w Koenigshof, byli punktem centralnym święta. Śpiewano, deklamowano wiersze, wygłaszano przemówienia, a nawet tańczono.

5 listopada rozpoczął się kurs dokształceniowy dla dorosłych, niestety odbyło się tylko kilka zajęć, ponieważ ludzie nie chcieli brać udziału. Na święta Bożego Narodzenia tutejszy związek kobiet upiekł w szkole duże ilości ciasta i pierników, które zostały później przekazane do szpitala polowego.

Srogi maj czterdziestego pierwszego roku pokazał opiekuńczą twarz państwa niemieckiego. Komisja dbała nie tylko o siewy rolników, ale także o ich mieszkania i budynki gospodarcze. To musiało budzić podziw i zazdrość polskich chłopów. Ciekawym pomysłem było również przedszkole dla dzieci matek pracujących, co prawda tylko na czas żniw, ale zawsze coś. Z jeszcze większym zdumieniem pewnie spotykała się instytucja „ojca chrzestnego” gospodarstwa. Niestety, nie zachowały się żadne dokumenty, które mówiłyby o praktycznych aspektach tegoż pomysłu. Przede wszystkim budzi ciekawość stosunek mężczyzn, którzy zostali oderwani od własnych zajęć, by pracować na rzecz cudzego gospodarstwa. Czynili to z chęcią czy traktowali jako przykry obowiązek? A jeśli jako obowiązek, to, co ich do tego motywowało? Czyżby świadomość bycia mniejszością niemiecką w polskim żywiole tak bardzo jednoczyła osiedleńców, że wzajemną pomoc traktowali jako obowiązek wobec ojczyzny?

Wśród tych wszystkich niewątpliwie dobrych inicjatyw, które pokazują wysoki poziom cywilizacyjny Niemców, jedna rzecz psuje ten obraz. Z zapisu kronikarza wynika, że Niemcy nie chcieli uczestniczyć w kursie dokształceniowym. Może chodzi o nieufność wobec nowinek, może o brak czasu. Zupełnie inaczej wyglądało to wśród polskich mieszkańców gminy Duszniki, którzy od dawna l i c z n i e uczestniczyli w l i c z n y c h przejawach życia społeczno-kulturalnego. Czytając różne historyczne dokumenty z Dusznik, zdumiewa liczba organizacji działających na tym terenie. Niektóre działały przecież jednocześnie. Pewnie stan liczebny różnie się przejawiał w poszczególnych organizacjach, ale i tak z całą stanowczością można mówić o dążeniu do samorealizacji duszniczan. Udział w licznych organizacjach jest świadectwem potrzeby bycia ze sobą, tworzenia warunków do rozwoju i wreszcie jest przejawem potrzeb artystyczno-kulturalnych. Jeśli chodzi o te ostatnie, to wskazać można chociażby żywe do dziś tradycje chóralne czy organizowane wówczas przedstawienia teatralne, które później przekształciły się m.in. w kabaret, który nie tak dawno w Dusznikach występował. Cóż, chyba nie do końca było tak źle z poziomem Polaków, jakby wynikało z niemieckich relacji.

Fragmenty Kroniki niemieckiej szkoły ludowej w Koenigshof w tłumaczeniu T. Grześkowiaka.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

two × five =

promujbloga.pl

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.

Ustawienia plików cookie w tej witrynie są ustawione na "allow cookies", aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli kontynuujesz korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz przycisk "Akceptuj" poniżej, zgadzasz się na to.

Anulować