Tytus Czyżewski o nocy piejącej…

Koenigshof, czyli ciąg dalszy o Niemcach na Ziemi Dusznickiej
29 czerwca 2018
Relacje polsko-niemieckie w Dusznikach
12 lipca 2018
Pokaż wszystkie

Tytus Czyżewski o nocy piejącej…

Awangardowy tekst Tytusa Czyżewskiego „Noc – dzień. Mechaniczny instynkt elektryczny” z roku 1922 roku od wielu miesięcy czekał aż po niego sięgnę. Sięgałem wielokrotnie, ale gęstwina znaczeń powodowała, że równie wielokrotnie lekturę przerywałem. Już sama pierwsza strona poematu nie pozwala za szybko przejść do kolejnej. Symetria cząstek, tradycja poezji wizualnej, metaforyka religijna połączona z awangardowymi rekwizytami sprawiają, że wiersz-konstrukcję czyta się jednocześnie linearnie, wertykalnie, całościowo i tak w kółko. I rzeczywiście, kulistość wyznacza sposób lektury, która wymaga nieustannego powracania w celu zawiązania nowego ośrodka sensu.

Utwór rozpoczyna się z nastaniem dnia. Jest to zjawisko dynamiczne i teatralne, gdyż wiąże się ze znikaniem nocy w przedziwnym tańcu wirowania kół i obręczy. Oto nastaje dzień w potrójnym tańcu: kół, obręczy błyskawic i wirowaniu dnia i nocy. Spektakl ten odczytywany „pionowo” wygląda nieco inaczej. Przede wszystkim na pierwszy plan przedostaje się wirowanie dnia i nocy.

 

Dzień i noc razem lub naprzemiennie wirują, tłumią, szumią, pracują, eksplodują oraz krzyżują. Rzeczywistość staje się jednym wielkim pulsowaniem nocy i dnia i chociaż daje się rozróżnić obydwa porządki jako osobne, to jednak z innej perspektywy (wertykalnej?) dostrzega się ich wzajemne współegzystowanie. Z takiej perspektywy świat jawi się jako stan pierwotnej walki dwóch porządków. Walki, w której i noc, i dzień harmonijnie wirują, ale czasami również ich drogi w sposób energiczny krzyżują się.

Z kolei zgodnie z horyzontalnym odczytaniem dzień rozpoczyna się tleniem, z którego już za chwilę wybuchną iskry, a z nich nastąpi eksplozja pożaru. Ale to dopiero za chwilę, rankiem jeszcze się tłumią. Podobnie z ciżbą ludzką, która za chwilę wyjdzie z mieszkań, by przemierzać miejską przestrzeń. Tłumienie się ulic to proces ze ściśle ustaloną dramaturgią.

Zgodnie z awangardowym duchem wszystko emanuje siłą i rozmachem. Dzień jest olbrzymi jak skrzydła aeroplanu, szeroko rozpięte na bezkresnym niebie. Ludzkim niebie, bo wszystko jest wynikiem rąk, które „się trudzą / pracują”. To te ręce w tytanicznym wysiłku doprowadzają każdego dnia do coraz to nowych eksplozji. Z tej perspektywy noc wydaje się czymś nikłym, przerwą w produkcji kolejnych ludzkich cudowności. Można by pomyśleć – stratą czasu. A jednak i ona jest wpisana w porządek świata. Można by mniemać, iż pełni funkcję służebną wobec dnia jako czas regeneracji sił, zużytkowanych w ciągu dnia. Tylko że noc nie chce dać się zredukować do wypoczynku i zepchnąć na marginalną pozycję.

„i pieje / noc” – czytamy w tekście. W tym pianiu daje się słyszeć ostrzeżenie przed zagrożeniem, może zapowiedź zagłady? Coś złowrogiego w nim pobrzmiewa. W myśleniu magicznym kogut był związany z kulturą solarną, był symbolem boga słońca. Kogut miał przepędzać noc, sprowadzać słońce i budzić bogów. Odwrócona przez Czyżewskiego symbolika pozwala widzieć w nocy jej wewnętrzną siłę i równorzędność względem porządku solarnego. Ale piejąca noc może sugerować coś zgoła innego, a mianowicie zachwianie dawnego porządku. Noc nie kończy czasu pracy, dla ludzi pracy kogut pieje całą dobę. Miasto nie zasypia, tętni życiem cały czas.

Z czasem zaczęto przypisywać kogutom związek z ogniem i błyskawicami. Ten związek przetrwał do dziś w wyrażeniu czerwony kur. Wyrażał również czujność i jako taki był wiązany z Ateną, Demeter, a nawet Merkurym, gdyż czujność to ważna cnota kupców. W chrześcijaństwie kogut to także symbol zmartwychwstania i powtórnego przyjścia Chrystusa w dniu Sądu Ostatecznego. Być może piejąca noc Czyżewskiego zapowiada paruzję, a kogut próbuje obudzić ludzkie dusze zagubione w mechanicznym pędzie? To rozumienie zdaje się potwierdzać końcówka utworu, w którym pojawiają się GWOŹDZIE. To pewnie te same, które codziennie są wykorzystywane do budowania pomnika ludzkiej wspaniałości i te same, którymi przybito ciało umęczonego Chrystusa do krzyża. Gwoździe, które krwawią, płaczą, krzyżują.

Co z tego wynika? Jest gdzieś wpisane w tekst awangardowe zamierzenie budowy nowego zsekularyzowanego porządku. Witalizm, energia, zapał i optymizm zostały przez poetę skontrastowane z chrześcijańską symboliką krzyża oraz krwawiących i płaczących gwoździ. Być może w ten sposób Czyżewski chciał podkreślić dramatyzm wysiłku budowania nowego ładu? Równie prawdopodobne jest inne odczytanie, które pozwala widzieć w utworze głos przeciwko pozbawianiu świata metafizycznej podbudowy. Świat rzeczywiście jest codziennym spektaklem kosmicznych sił jasności i ciemności, dnia i nocy, wiedzy i tajemnicy. Próba ustanowienia innego porządku może grozić katastrofą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sixteen + ten =

promujbloga.pl

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.

Ustawienia plików cookie w tej witrynie są ustawione na "allow cookies", aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli kontynuujesz korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz przycisk "Akceptuj" poniżej, zgadzasz się na to.

Anulować