Relacje polsko-niemieckie w Dusznikach

Tytus Czyżewski o nocy piejącej…
10 lipca 2018
Bożena Kurlus o Polakach i Niemcach w Dusznikach
13 lipca 2018
Pokaż wszystkie

Relacje polsko-niemieckie w Dusznikach

Wątek niemiecki w historii Dusznik jest niezwykle ważny. Zresztą nie chodzi wcale o przeszłość. Niemieckość jest wpisana w dusznickość duszniczan, do pewnego stopnia jest składnikiem ich tożsamości lokalnej. Z zachowanych i cytowanych już kronik dwóch szkół ewangelickich na terenie Ziemi Dusznickiej wiadomo, że dzieci polskie i niemieckie uczyły się osobno. Do pewnego czasu razem, ale tendencja była taka, żeby edukację jednych i drugich rozdzielić. Zastanawiać może cel takiego postępowania, ponieważ pod zaborem pruskim mieszkańcy tej ziemi mieli stać się Niemcami. A w takim razie kontakt z rdzennymi Niemcami stanowiłby najlepszą formację. Być może chodziło o kłopoty lokalowe i co za tym idzie przeludnione klasy? Być może o czystość rasową, wszak kontakt z polskim żywiołem – brudnym – zagrażał programowi kształtowania porządnych Niemców. Nie wnikając w to bardziej, wystarczy zauważyć dystans jednych do drugich, czy obustronny? Nie wiem.

Kolejnym głosem w sprawie polsko-niemieckich relacji jest wspomnienie „pierwszej nauczycielki z fachowym wykształceniem” – Moniki Żytkowiakowej. Urodzona w 1906 roku w Dusznikach córka rolnika Józefa Turkota w wieku sześciu lat rozpoczęła edukację w szkole podstawowej w Dusznikach. Kończyła ją w wieku czternastu lat. W swoich wspomnieniach, spisanych w 1965 roku, napisała, że naukę rozpoczynało się od klasy XVII. Najwyższą klasą była pierwsza, do której uczęszczało się przez dwa lata. Niemiecki nauczyciel mówił tylko po niemiecku. Złe posługiwanie się językiem niemieckim karał tzw. „łapami”.

Stosunki polsko-niemieckie Polka oceniła jako pozornie przychylne. Na pewno w rolnictwie istniała współpraca między dwiema nacjami. Do Józefa Turkota, przewodniczącego Spółki Drenarskiej, przyjeżdżał Niemiec z Gorzowa (prawdopodobnie S. Paucksch z fabryki maszyn i odlewni, powstałej w 1843), właściciel fabryki maszyn, który powierzył Polakowi pośrednictwo w sprzedaży maszyn rolniczych na całą okolicę. Dzięki temu rolnictwo stało na całkiem wysokim poziomie. Zboże odstawiano do spichlerza p. Józefy Schmidt, stamtąd koleją wąskotorową trafiało do Nowego Tomyśla i Opalenicy.

Monika Żytkowiakowa wspomina przeludnienie, jakie panowało w klasach szkolnych. W jednej izbie uczyło się ok. pięćdziesięcioro dzieci. W sumie cztery izby musiały pomieścić ponad czterysta dzieci polskich. Niemieckie uczyły się w budynku dzisiejszego Urzędu Gminy Duszniki (wg autorki wspomnień szkoła funkcjonowała tam do 1928 r.), na drugim końcu wsi, w bezpośrednim sąsiedztwie zboru ewangelickiego. Ta segregacja przestrzenna wyznaczała tak naprawdę dwie odrębne miejscowości. Zupełnie inny to obraz od tego, jaki często podawali kresowiacy ze Wschodu, kiedy z rozrzewnieniem opowiadali o bezpośrednim sąsiedztwie cerkwi, synagogi i kościoła katolickiego. A zdarzały się przypadki – i zdarzają nadal – że jedna budowla była świątynią dla różnych wyznawców. W Dusznikach inaczej, tutaj w obrębie jednej wsi istniały dwa organizmy. Każdy z nich stworzył swoje własne centrum z kościołem oraz cmentarzem, plebanią i szkołą.

Ze względu na trudne warunki nauki, w 1913 roku został oddany do użytku nowy budynek szkolny, w którym było sześć izb. To w nim dzieci przywitały odrodzoną Polskę. Duszniczanka wspomina, że prawie w każdym domu znajdował się polski elementarz, dostarczony podczas kolędy przez księdza Antoniego Michalskiego. Każde dziecko posiadało polskie śpiewniki kieszonkowe, dzięki czemu witało Polskę wiwatami i kilkugodzinnymi śpiewami.

Niemieccy nauczyciele opuścili szkołę, został tylko jej kierownik o nazwisku Kruczek, który przez wszystkie lata zaboru ukrywał polską duszę. Potajemnie uczył sześcioro swoich dzieci czytać i pisać po polsku. W odrodzonej Polsce był wartościowym pedagogiem, który w swoim domu uczył dusznickie dzieci śpiewu polskich pieśni przy dźwiękach swojego fortepianu. Następcę energicznego kierownika Kruczka – Czesława Duszyńskiego – nauczycielka nie oceniła dobrze. Chyba po trosze dlatego, że nie potrafił wykorzystać potencjału, jaki tkwił w dusznickiej społeczności. Żytkowiakowa pisze wręcz, że „żywotni duszniczanie rwali się żywiołowo do życia społecznego”. Dowodem na to są liczne organizacje, które działały wówczas w Dusznikach. Trzeba wśród nich wymienić: Kółko Rolnicze, Koło Śpiewacze „Lutnia”, Strzelcy, Włościanki, Katolickie Towarzystwo Robotników Polskich, Stronnictwo Narodowe, Towarzystwo Powstańców i Wojaków, Towarzystwo Obrony Kresów Zachodnich. Organizacje te kształtowały w dużej części życie kulturalne na wsi. Organizowały przecież przedstawienia, zabawy taneczne, kursy gotowania, występy śpiewacze, a nawet wycieczki.

W czasie drugiej wojny światowej Niemcy, wedle słów autorki wspomnień, byli wilkami w stosunku do Polaków. Prawie wszystkich rolników i urzędników wywieziono. Ich miejsce zajęli Niemcy. Ośmiu policjantów pilnowało porządku w Dusznikach. Polacy cierpieli niedostatek i prześladowanie. Dzieci mogły uczyć się dorywczo. Wzywano je do zbierania resztek upraw na polu czy do rwania poziomek dla niemieckich dzieci w przedszkolu. Monika Żytkowiakowa została przydzielona do prac biurowych w mleczarni.

25 stycznia 1945 radzieccy oswobodziciele – jak ich określiła Żytkowiakowa – rozdawali dusznickim dzieciom cukierki. Żołnierze radzieccy przybyli do Dusznik od południa. Spotkanie było bardzo radosne. W ciągu dwóch tygodni zorganizowano urzędy i władzę tymczasową. 20 lutego 1945 roku działalność rozpoczęła dusznicka szkoła. Kadrę stanowiło troje nauczycieli: Monika Żytkowiakowa (kierownik), jej mąż Józef i Bożena Kurlus. Uczyli ponad trzysta dzieci. Szkoła pracowała na dwie zmiany. Starsze dzieci przerabiały materiał dwóch klas. W marcu do kadry nauczycielskiej dołączył Alojzy Ziołek. Stopniowo zaczęli też wracać przedwojenni nauczyciele, m.in. Czesław Duszyński, który od 1 maja 1945 roku objął kierownictwo w szkole.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

three × three =

promujbloga.pl

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje. Dowiedz się więcej jak je wyłączyć.

Ustawienia plików cookie w tej witrynie są ustawione na "allow cookies", aby zapewnić Ci najlepsze możliwości przeglądania. Jeśli kontynuujesz korzystanie z tej witryny bez zmiany ustawień plików cookie lub klikniesz przycisk "Akceptuj" poniżej, zgadzasz się na to.

Anulować